-A więc jakieś konkretne życzenie?-zapytał chłopak kiedy doszliśmy do baru. Swoją drogą ten Zayn serio musi być bogaty skoro ma w domu bar...i zamawia sobie barmana
-Em nie znam się, wybierz coś dobrego i niezbyt mocnego-posłałam mu lekki uśmiech. Tak w sumie to nie wiedziałam za bardzo co robić. Prawie nie bywałam na imprezach, a na pewno nie z takim chłopakiem.
Harry zamówił coś czego nazwy nie potrafię wymówić i odwrócił się w moją stronę.
-A więc Wiktoria, skąd jesteś?-zapytał przeczesując loki
-Przeprowadziłam się z Polski a teraz mieszkam obok Nialla-oznajmiłam siadając na wysokim krześle przy ladzie. W tym momencie barman podał nam nasze drinki.
-Horan ma szczęście-powiedział patrząc na mnie hipnotyzującym wzrokiem a jednocześnie upijając łyka napoju. Zrobił to w taki sposób że ciarki przeszły po całym moim ciele.
-Dlaczego?-spytałam próbując zrobić to tak samo jak on przed chwilą ale chyba niezbyt mi to wyszło bo na jego twarzy pojawił się lekko drwiący uśmieszek.
-Bo ma obok siebie tak fajną dziewczynę-na te słowa zaciągnęłam się mocniej alkoholem który otrzymałam, i co ja mam niby teraz powiedzieć?Dzięki?
-Oh ja tam mu bardziej zazdroszczę kolegów-uniosłam brew. Po co ja to powiedziałam? Wkopuje się...Ale z drugiej strony miałam być pewna siebie więc co mi szkodzi.
-Mam nadzieję że się zaprzyjaźnimy -znowu spojrzał na mnie wzrokiem który przyprawiał mnie o dreszcze.
-Myślę że się dogadamy-puściłam mu oczko
-Ładnie wyglądasz-zlustrował mnie wzrokiem
-Dziękuje ty też niczego sobie....a swoją drogą to to chyba nie jest coś 'niezbyt mocnego'-spojrzałam na mojego drinka. Mocno dawał kopa, czułam już jak alkohol powoli opanowuje moje ciało.
-Mogłem zamówić coś po czym od razu byś odjechała ale cie oszczędziłem-powiedział kiwając na barmana o następną kolejkę.
-Oh czyli mam ci dziękować?
-W sumie....-wzruszył ramionami
-Ale nie zamierzam-zaśmiałam się -Długo się znacie? Z Niallem?-zapytałam biorąc kolejny drink
-Można powiedzieć od dziecka, wiesz taka nierozłączna paczka
-Wiesz.....życie to jest do dupy-zaczęłam
-Dlaczego?
-Nie wiem ale jest do dupy, no bo patrz, wyjechałam z tej jebanej Polski nie? No niby fajnie i w ogóle no ale kurwa ja tu nie pasuje.....
*HARRY POV*
W tej dziewczynie jest coś co mnie do niej przyciąga. Uśmiech?Oczy?Jest inna niż reszta. Podoba mi się nie powiem że nie. Wydawała się taka nieśmiała ale widzę że się rozkręca.Do tej pory żadna laska nie wywołała we mnie tylu emocji na raz, zazwyczaj była to tylko żądza seksu i tyle. Teraz jest to żądza seksu i to dużo większa ale i chęć poznania jej bliżej.
-No i widzisz....Harry-wymruczała. Nawet nie wiem co do tej pory mówiła. -Tak to było.... nikt tam mnie nie chciał-rozłożyła bezradnie ręce i wylała na siebie resztkę napoju który został w szklance
-opss haha sie wylało-zrobiła wielkie oczy i zaczęła się śmiać
-Czekaj wytrę to-sięgnąłem po chusteczkę i zacząłem ścierać napój z jej nóg. Spojrzałem na nią spod loków. Słodko a za razem naiwnie się uśmiechała.
-Masz baaardzo duże ręce -przechyliła głowę i się mi przyglądała. Zaśmiałem się tylko i 'wróciłem do jej nóg' jakkolwiek to zabrzmiało... Nagle poczułem jej dłoń na podbródku. Spojrzałem w górę i podniosłem głowę. Ciągle patrzyła na mnie tymi czekoladowymi oczami, jednak była bliżej niż wcześniej. Nachyliła się i złożyła lekki pocałunek na moich ustach. Odrzuciłem chusteczkę na bok i powtórzyłem jej ruch ale bardziej zachłannie. Chwyciła moje loki w dłonie i lekko pociągnęła na co wydałem z siebie cichy jęk,co ją widocznie zadowoliło bo pogłębiła nasz pocałunek. Zsunęła się z krzesła na którym siedziała coraz bardziej napierając na mnie. Poziom alkoholu we krwi jeszcze bardziej zwiększał napięcie między nami. Owinąłem ręce wokół jej talii i przycisnąłem ją do siebie tak że przestrzeń między nami już nie istniała.Po woli zsuwałem dłonie w dół po jej plecach aż do pośladków. Ścisnąłem je a ona głośno jęknęła mi w usta. Uniosłem ją lekko, a ta oplotła nogi wokół mnie. Zerknąłem w bok. Barman patrzył się na nas. Złapałem ją mocniej i powoli oddaliłem się od zaludnionego miejsca. Znałem chate Malika więc zwinnie przedostałem się z nią na rękach w drugi koniec ogrodu gdzie impreza nie miała wstępu. Przycisnąłem ją do muru domu. Przez całą drogę nie przestawała mnie całować. Złapałem ją za biodra i przejechałem dłonią po jej odkrytym brzuchu, na co uśmiechnęła się.
-Panie Styles, jest Pan niesamowicie przystojny i pociągający-powiedziała a raczej wybełkotała unosząc głowę. Jej oczy w połączeniu z nieziemskim i pożądliwym uśmiechem łączyły się w mieszankę wybuchową od której nie mogłem oderwać wzroku. Zaczęła rozpinać moją koszulę odsłaniając tym samym tatuaże na klatce piersiowej.
-Mmmm ładne-przejechała palcem po jednym z ptaków. Przysunęła się bliżej mnie a ja wpiłem się w jej usta. Nie mogłem już wytrzymać. Czuję że potrzebuje jej, potrzebuje jej pocałunków. Zawsze.Bez przerwy. Skończyła z moją koszulą, więc ja nie pozostałem dłużny. Miałem ułatwione zadanie ponieważ jej bluzka nie posiadała ramiączek. Zwinnym ruchem osunąłem ją na dół, odkrywając jej czarny stanik. Oblizałem usta na jej pełne kształty, a ona tylko się zaśmiała i wzięła moją twarz w dłonie. Zjechała rękami na mój tors kreśląc ślady wokół moich tatuaży.Zatrzymała się nad rozporkiem moich spodni i cicho jęknęła odchylając głowę abym miał lepszy dostęp do jej szyi. Przejechałem językiem po linii jej szczęki a potem po wardze. Złapała zębami moje usta a po chwili zamieniła to w namiętny pocałunek. Lekko się zachwiała i prawie upadła ale zareagowała na to śmiechem i wróciła do poprzedniego zajęcia. Znów zsunęła ręce do mojego rozporka ale tym razem rozpięła go. Chciała dobrać się do bokserek ale złapałem ją za ręke.
*WIKTORIA POV*
-Nie tak szybko mała, też jestem pijany ale mam do ciebie szacunek-złapał mnie za ręke i pocałował delikatnie w policzek. Co on odwala?Oboje wiemy że tego chce.
-Marzysz o tym-wyszeptałam mu do ucha.Zaśmiał się.
-Nawet nie wiesz jak bardzo, ale ty tego nie chcesz, gdybyś była trzeźwa wątpię żebyś powtórzyła którąkolwiek z tych rzeczy.
-Nie pierdol, nie bądź taką cnotką, gdybym nie przyszła tu z Niallem przeleciał byś mnie bez zastanowienia -wzruszyłam ramionami
-Ale wiesz co?-dodałam a ten spojrzał na mnie pytająco -jest tu wielu chłopaków którzy spełnią każdą moją zachciankę.Więc do widzenia Harry-bąknęłam i ruszyłam w stronę gdzie odbywała się impreza.
-Ej czekaj!-krzyknął
-Zmieniłeś zdanie przystojniaku?-zachwiałam się i opadłam mu w ramiona ale zaraz się pozbierałam.
-Nie ale podciągnij bluzkę-spojrzał na mój odkryty dekolt. Wsunęłam materiał wyżej i chciałam już odejść ale poczułam jak łapie mnie za rękę.
-Nigdzie nie pójdziesz-powiedział i zaczął prowadzić mnie w drugą stronę
-Ej ej! No gdzie? Ja idę tam-wskazałam na dom sąsiada -tam-poprawiłam się pokazując bawiących się ludzi
-Nie ty idziesz tam gdzie ja
-Podobają mi się twoje zamiary Styles-podreptałam małymi kroczkami za nim. Przeszliśmy kawałek i zatrzymałam się. Odwrócił się do mnie.
-Już nie mogę-spojrzałam na moje szpilki. Stopy piekły mnie strasznie i do tego ten brak koordynacji nie pomagał w utrzymaniu się w linii prostej.Położyłam się na asfalcie i zsunęłam buty z nóg.
-Wstaaań Wiki-wyciągnął rękę
-Nie chce mi sie-mruknęłam i zamknęłam oczy
-Przeziębisz się, jest zimno a ty nic na sobie nie masz. Wstawaj-Tym razem to ja wyciągnęłam do niego ręce
-Nie mam siły, na rączki?-spojrzałam błagalnie.Podszedł do mnie i wsunął ręce pod moje nogi i plecy.
-Idziemy do mnie bo nie sądze żeby twoja mama była zadowolona widząc cię w takim stanie-oznajmił i ruszył dalej. Wtuliłam się w jego ciepły i jakże umięśniony tors. Zimny wiatr owiał moje ciało. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że jest na prawdę chłodno, zatrzęsłam się. Harry przycisną mnie bardziej do siebie.
*HARRY POV*
-Roksi musimy wracać bo matka nas zajebie-zaczęła coś mruczeć w nieznanym mi języku, przypuszczam że po polsku.
-ciii, już jesteśmy.....
niedziela, 9 lutego 2014
środa, 5 lutego 2014
Niall
-Mysiu Pysiu, Słonko moje, wstawaj i zrób mi śniadanie- usłyszałam przy uchu delikatny męski głos. Przeciągnęlam się wydając z siebie pomruk niezadowolenia.
-Niaaall nie możesz sobie chociaż raz zrobić sam?- przetarłam oczy i zobaczyłam blondyna wpatrującego sie mnie. Codziennie rano to samo. Chłopak 19 lat a nie potrafi zrobić sobie śniadania.
-Serio chcesz żebym spalił tą chatę?-uniósł brwi
-Wiem. Dobra, już ide- oznajmiłam i zrzucilam z siebie kołdrę. Na twarzy chłopaka od razu zagościł szeroki uśmiech a ja tylko pokiwałam głową i podeszłam do szafy w poszukiwaniu jakiś ubrań.
-Wiesz że tu niedaleko otworzyli jakiś nowy bar?-położył się na łóżku i bawił się moim stanikiem...
-Tak? Jakieś specjalności mają?- zapytałam i wyrwałam mu moją własność z ręki.
-Nie wiem, nie byłem alee można by się przejść. Na przykład dziś, jako śniadanie, gofry?-wyszczerzył się gdy ogłosił swój niecny plan.
-Dlatego mnie obudziłeś? Bo nie chce ci się samemu iść do baru? Serio? Serio Horan?- ułożyłam ręce na biodrach i patrzyłam na niego wkurzona.
-Niee, po prostu pomyślałem ze też będziesz chciała pójść- zrobił niewinną minę i przechylił głowę.
-Jeżeli nie mają tam dobrych gofrów to masz przejebane Horan-pogroziłam mu palcem śmiejąc się przy tym.
-Też cie kocham-posłał mi buziaczka. Machnęłam tylko ręką i ściągnęłam bluzkę. Próbowałam zapiąć stanik ale za nic nie chciał ustąpić.
-Mógłbyś?-zwróciłam sie do chłopaka który zaraz znalazł się przy mnie i zrobił to o co go poprosiłam. Nagle poczułam jego ręce na mojej talii.
-To nie jest naturalne- powiedziałam kręcąc się w reakcji na jego delikatne gilgotanie.
-Co?
-Że ja się przebieram a ty się na mnie gapisz i...i mi to w ogóle nie przeszkadza-zachichotałam. Taka jest prawda. Nie, nie jesteśmy parą, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nie pamiętam momentu kiedy bym wstydziła się czegokolwiek przy nim zrobić. Wiem że on postrzega mnie tylko jako przyjaciółkę i ja jego też ale gdy ktoś patrzy na nas z boku może stwierdzić ze jesteśmy razem. Hah. Ogólnie to jesteśmy dziwni. Czasami zachowujemy się tak jakbyśmy zatrzymali się na szesnastym roku życia. Nie dziwię ze niektórzy uważają nas za 'psychicznych' i to dosłownie. Nie raz spotkaliśmy się z tym ze ludzie myśleli ze cierpimy na jakąś chorobę związaną z psychiką. Haha, dla nas to tylko kolejny powód do śmiechu i robienia jeszcze głupszych rzeczy.
-A kiedy tak nie było? Dziewczyno, przecież jesteśmy Niall i Meg, niezniszczalni, nierozłączni i na zawsze. A to ze się przede mną rozbierasz mi w ogóle nie przeszkadza. Rzekłbym nawet że jestem zauroczony twym widokiem- przytulił mnie do swojego nagiego torsu i oparł głowę na ramieniu.
-Wiem. Kurwa jesteśmy popierdoleni, czy to oby na pewno nie podchodzi pod jakąś chorobę psychiczną?-zaśmiałam się
-W sumie ja trochę na pedofila się zachowuje ale ty...nie ty jesteś czysta -pocałował mnie w policzek i podał spodenki które miałam założyć.
-To dobrze- powiedziałem i związałam włosy w kok.
-Len poziom hard gdy nawet nie chce ci się rozczesać włosów- skomentował kręcąc głową na co wzruszylam ramionami.
-Zanieś mnie do drzwi- rozkazałam wyciągając ręce w jego stronę. Blondyn uśmiechnął się i wziął mnie na ręce.
-Oczywiście Królowo moja-podrzucił mnie przed co wydalam z siebie głośny pisk. W korytarzu posadził mnie na szafce i wsuną mi na nogi trampki.
-Gdzie to?-zapytałam kiedy szlismy juz chodnikiem.
-Tam na rogu- wskazał palcem szyld baru. Nagle zatrzymalam się i wybuchnęłam śmiechem.
-Niall nie masz na sobie koszulki debilu! -odepchnęlam go od siebie a on również zaczął si śmiać.
-Zaraz wracam!- krzyknął i pobiegł w stronę domu. Chryste i dlaczego on jest taki zajebisty? Bo inteligencja to nie grzeszy. Po kilku minutach wrócił ubrany w biało czerwona koszulkę na ramiaczka.
-Już. Ja pierdole- skwitował i ruszylismy dalej. Kiedy wchodziliśmy do baru popchnęlam go tak ze zamiast trafić w otwarte drzwi wylądował na szybie obok. Dla dziewczyny która siedziała po drugiej stronie musiało to si wydać dość...dziwne zapewne.
-Ej! Ładna jest a juz straciłem u niej szanse!- uderzył mnie z bara.
-Ty u każdej tracisz szanse- wzruszylam ramionami. Weszlismy do środka jak gwiazdy. Wszyscy na nas patrzyli, niektórzy się smiali a inni szeptali cos między sobą. Zajelismy wolny stolik i przejrzeliśmy menu.
-Co bierzesz?-zapytał
-No przyszliśmy na gofry więc gofry nie?
-A no tak, poprosimy dwa gofry z bitą śmietaną i truskawkami- powiedział do kelnera który wlasnie do nas podszedł.
-I dwie pepsi-dodałam
-Mamy tylko cole- odpowiedział notując nasze zamówienie.
-Jak to nie macie pepsi? Dziewczyna grzecznie prosi pepsi a ty mówisz że nie macie pepsi?- zaprotestował poważnym tonem. Usmiechnełam się próbując zapobiec roześmianiu sie na całą salę.
-Przepraszam ale niestety dziś nie będzie pepsi- spokojnie powiedział brunet. Widać było ze jest mega zestresowany a Niall nie zamierzał skończyć.
-Posluchaj chlopcze, cos ci powiem. My pepsi pijemy od 19 lat. Juz jako male dzieci zamiast mleka piliśmy pepsi. Nasze mamy przygotowywały nas na te czasy. Tak właśnie te ,synu, kiedy to pepsi będzie najpopularniejszym napojem. Jednak jak widać nie wszyscy zdają sobie sprawę ze istnieją tacy ludzie jak my. Przygotowywani od poczatku. Cola hah cola to-uniósł głowę by pomyśleć - Cola a Pepsi..na prawdę nie czujesz różnicy?- chłopak patrzył to na niego to na mnie z miną totalnego nieogarniania sytuacji. Niall mówił tak poważnie a on nawet nie ma jak się wtrącić.
-Otóż chłopcze różnica jest. Dodam że znacząca. Widzisz, kiedy otwierasz puszkę z pepsi słyszysz 'psssss' rozumiesz?Pięc 's' . Jest to bardzo wyraźny dźwięk. Jednak gdy otwierasz puszkę z ..colą-wzdrygnął się na to słowo. - Słyszysz jedynie 'pss'. Dwa 's'. Żadnej przyjemności z otwierania puszki, zero zachęty do picia. Myślę ze teraz poważniej podejdziesz do sprawy i nie powiesz chamskiego 'nie mamy pepsi' gdy ta sytuacja się powtórzy. Rozumiem ze jesteś tu jedynie kelnerem i nie do ciebie należy zaopatrywanie baru w towary ale..-podszedł do niego i położył mu rękę na ramieniu. -Ale zapamiętaj to co ci powiedziałem 'psssss' a 'pss' to nie to samo chłopcze , nie to samo-pokiwał głową.
-Jednak ostatecznie poprosimy tą Cole. Możemy się poswięcić- powiedziałam i oddałam mu menu.
-Tak, dwie Cole- potwierdził Niall. Chłopak popatrzył na nas jak na idiotów i odszedł do kuchni. My spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Jesteś, genialny haha to było genialne, epickie i takie ...Niallowe -pogratulowałam mu barwami
-Jezu widziałaś jego mine? Hahaha
-Cały czas patrzył na ciebie jak na kogoś kto spierdolił z psychiatryka
-Czuje sie spełniony, teraz mogę odejść w spokoju- powiedział spokojnie blondyn.
HahhaHahhah ja przepraszam ale dziś naszło mnie na coś dziwnego. Boze to serio jest tak głupie ze aż szok haha. No i tak jest. Komki Komki Komki!!!!!!!!!!
-Niaaall nie możesz sobie chociaż raz zrobić sam?- przetarłam oczy i zobaczyłam blondyna wpatrującego sie mnie. Codziennie rano to samo. Chłopak 19 lat a nie potrafi zrobić sobie śniadania.
-Serio chcesz żebym spalił tą chatę?-uniósł brwi
-Wiem. Dobra, już ide- oznajmiłam i zrzucilam z siebie kołdrę. Na twarzy chłopaka od razu zagościł szeroki uśmiech a ja tylko pokiwałam głową i podeszłam do szafy w poszukiwaniu jakiś ubrań.
-Wiesz że tu niedaleko otworzyli jakiś nowy bar?-położył się na łóżku i bawił się moim stanikiem...
-Tak? Jakieś specjalności mają?- zapytałam i wyrwałam mu moją własność z ręki.
-Nie wiem, nie byłem alee można by się przejść. Na przykład dziś, jako śniadanie, gofry?-wyszczerzył się gdy ogłosił swój niecny plan.
-Dlatego mnie obudziłeś? Bo nie chce ci się samemu iść do baru? Serio? Serio Horan?- ułożyłam ręce na biodrach i patrzyłam na niego wkurzona.
-Niee, po prostu pomyślałem ze też będziesz chciała pójść- zrobił niewinną minę i przechylił głowę.
-Jeżeli nie mają tam dobrych gofrów to masz przejebane Horan-pogroziłam mu palcem śmiejąc się przy tym.
-Też cie kocham-posłał mi buziaczka. Machnęłam tylko ręką i ściągnęłam bluzkę. Próbowałam zapiąć stanik ale za nic nie chciał ustąpić.
-Mógłbyś?-zwróciłam sie do chłopaka który zaraz znalazł się przy mnie i zrobił to o co go poprosiłam. Nagle poczułam jego ręce na mojej talii.
-To nie jest naturalne- powiedziałam kręcąc się w reakcji na jego delikatne gilgotanie.
-Co?
-Że ja się przebieram a ty się na mnie gapisz i...i mi to w ogóle nie przeszkadza-zachichotałam. Taka jest prawda. Nie, nie jesteśmy parą, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nie pamiętam momentu kiedy bym wstydziła się czegokolwiek przy nim zrobić. Wiem że on postrzega mnie tylko jako przyjaciółkę i ja jego też ale gdy ktoś patrzy na nas z boku może stwierdzić ze jesteśmy razem. Hah. Ogólnie to jesteśmy dziwni. Czasami zachowujemy się tak jakbyśmy zatrzymali się na szesnastym roku życia. Nie dziwię ze niektórzy uważają nas za 'psychicznych' i to dosłownie. Nie raz spotkaliśmy się z tym ze ludzie myśleli ze cierpimy na jakąś chorobę związaną z psychiką. Haha, dla nas to tylko kolejny powód do śmiechu i robienia jeszcze głupszych rzeczy.
-A kiedy tak nie było? Dziewczyno, przecież jesteśmy Niall i Meg, niezniszczalni, nierozłączni i na zawsze. A to ze się przede mną rozbierasz mi w ogóle nie przeszkadza. Rzekłbym nawet że jestem zauroczony twym widokiem- przytulił mnie do swojego nagiego torsu i oparł głowę na ramieniu.
-Wiem. Kurwa jesteśmy popierdoleni, czy to oby na pewno nie podchodzi pod jakąś chorobę psychiczną?-zaśmiałam się
-W sumie ja trochę na pedofila się zachowuje ale ty...nie ty jesteś czysta -pocałował mnie w policzek i podał spodenki które miałam założyć.
-To dobrze- powiedziałem i związałam włosy w kok.
-Len poziom hard gdy nawet nie chce ci się rozczesać włosów- skomentował kręcąc głową na co wzruszylam ramionami.
-Zanieś mnie do drzwi- rozkazałam wyciągając ręce w jego stronę. Blondyn uśmiechnął się i wziął mnie na ręce.
-Oczywiście Królowo moja-podrzucił mnie przed co wydalam z siebie głośny pisk. W korytarzu posadził mnie na szafce i wsuną mi na nogi trampki.
-Gdzie to?-zapytałam kiedy szlismy juz chodnikiem.
-Tam na rogu- wskazał palcem szyld baru. Nagle zatrzymalam się i wybuchnęłam śmiechem.
-Niall nie masz na sobie koszulki debilu! -odepchnęlam go od siebie a on również zaczął si śmiać.
-Zaraz wracam!- krzyknął i pobiegł w stronę domu. Chryste i dlaczego on jest taki zajebisty? Bo inteligencja to nie grzeszy. Po kilku minutach wrócił ubrany w biało czerwona koszulkę na ramiaczka.
-Już. Ja pierdole- skwitował i ruszylismy dalej. Kiedy wchodziliśmy do baru popchnęlam go tak ze zamiast trafić w otwarte drzwi wylądował na szybie obok. Dla dziewczyny która siedziała po drugiej stronie musiało to si wydać dość...dziwne zapewne.
-Ej! Ładna jest a juz straciłem u niej szanse!- uderzył mnie z bara.
-Ty u każdej tracisz szanse- wzruszylam ramionami. Weszlismy do środka jak gwiazdy. Wszyscy na nas patrzyli, niektórzy się smiali a inni szeptali cos między sobą. Zajelismy wolny stolik i przejrzeliśmy menu.
-Co bierzesz?-zapytał
-No przyszliśmy na gofry więc gofry nie?
-A no tak, poprosimy dwa gofry z bitą śmietaną i truskawkami- powiedział do kelnera który wlasnie do nas podszedł.
-I dwie pepsi-dodałam
-Mamy tylko cole- odpowiedział notując nasze zamówienie.
-Jak to nie macie pepsi? Dziewczyna grzecznie prosi pepsi a ty mówisz że nie macie pepsi?- zaprotestował poważnym tonem. Usmiechnełam się próbując zapobiec roześmianiu sie na całą salę.
-Przepraszam ale niestety dziś nie będzie pepsi- spokojnie powiedział brunet. Widać było ze jest mega zestresowany a Niall nie zamierzał skończyć.
-Posluchaj chlopcze, cos ci powiem. My pepsi pijemy od 19 lat. Juz jako male dzieci zamiast mleka piliśmy pepsi. Nasze mamy przygotowywały nas na te czasy. Tak właśnie te ,synu, kiedy to pepsi będzie najpopularniejszym napojem. Jednak jak widać nie wszyscy zdają sobie sprawę ze istnieją tacy ludzie jak my. Przygotowywani od poczatku. Cola hah cola to-uniósł głowę by pomyśleć - Cola a Pepsi..na prawdę nie czujesz różnicy?- chłopak patrzył to na niego to na mnie z miną totalnego nieogarniania sytuacji. Niall mówił tak poważnie a on nawet nie ma jak się wtrącić.
-Otóż chłopcze różnica jest. Dodam że znacząca. Widzisz, kiedy otwierasz puszkę z pepsi słyszysz 'psssss' rozumiesz?Pięc 's' . Jest to bardzo wyraźny dźwięk. Jednak gdy otwierasz puszkę z ..colą-wzdrygnął się na to słowo. - Słyszysz jedynie 'pss'. Dwa 's'. Żadnej przyjemności z otwierania puszki, zero zachęty do picia. Myślę ze teraz poważniej podejdziesz do sprawy i nie powiesz chamskiego 'nie mamy pepsi' gdy ta sytuacja się powtórzy. Rozumiem ze jesteś tu jedynie kelnerem i nie do ciebie należy zaopatrywanie baru w towary ale..-podszedł do niego i położył mu rękę na ramieniu. -Ale zapamiętaj to co ci powiedziałem 'psssss' a 'pss' to nie to samo chłopcze , nie to samo-pokiwał głową.
-Jednak ostatecznie poprosimy tą Cole. Możemy się poswięcić- powiedziałam i oddałam mu menu.
-Tak, dwie Cole- potwierdził Niall. Chłopak popatrzył na nas jak na idiotów i odszedł do kuchni. My spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Jesteś, genialny haha to było genialne, epickie i takie ...Niallowe -pogratulowałam mu barwami
-Jezu widziałaś jego mine? Hahaha
-Cały czas patrzył na ciebie jak na kogoś kto spierdolił z psychiatryka
-Czuje sie spełniony, teraz mogę odejść w spokoju- powiedział spokojnie blondyn.
HahhaHahhah ja przepraszam ale dziś naszło mnie na coś dziwnego. Boze to serio jest tak głupie ze aż szok haha. No i tak jest. Komki Komki Komki!!!!!!!!!!
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Harry
-Gemma niee przecież on przyjeżdża tak rzadko do domu, mogłaś powiedzieć wcześniej to w ogóle bym dzisiaj nie przychodziła-próbowałam przetłumaczyć mojej przyjaciółce że powinnam już iść. Nie powiedziała mi że jej brat przyjeżdża dzisiaj a ja czuje sie głupio bo on serio nie ma czasu tu wpadać, ale oczywiście ona upiera sie żebym została. Wspomniałam że jej bratem jest Harry Styles? Taak ten Harry Styles-bożyszcze nastolatek i 'najlepiej ubrany mężczyzna roku' hah. W sumie to jest mi obojętne że jest super gwiazdą bo dla mnie jest po prostu młodszym, wkurzającym bratem Gemmy. Pamiętam że jak byłyśmy młodsi strasznie mi dokuczał i robił wszystko żebym sie wkurwiała. A potem poszedł do X Factora i stał się WOW WOW gwiazdą! Nie no nie ukrywam bo lubie ich muzykę ale on jako osoba pozostał dla mnie ''wkurzającym Haroldem''.
-Nie przesadzaj, a ty? Czy ty kurde często mnie odwiedzasz? Pf raz na miesiąc przyjedzie i zadowolona-udała obrażoną. No troche racji w tym jest. Mieszkam i pracuje w Londynie więc nie mam zby dużo czasu żeby tutaj wpadać.
-Okey nie wyciągaj moich błędów-zaśmiałam się -A twoja mama nie będzie miała nic przeciwko?-zapytałam
-No coś ty-pacnęła mnie w głowę -Przecież ona cie traktuje jak córke-zachichotała
-W sumie, dobra zostanę-odpuściłam bo i tak by mnie nie wypuściła więc po co sie produkować?
-No i kocham cie-przytuliła mnie. Nagle po domu rozniósł dźwięk otwieranych drzwi. Nasze oczy zwróciły się w tamtą stronę a chwilę potem w progu staną Harry. Ubrany w obcisłe czarne jeansy i zwykłą szarą koszulkę. Czy mam już płakać? On jest strasznie seksowny.. To przerażające że mówie to o ''wkurzającym Haroldzie''.
-Gemma!-krzyknął na widok siostry i rzucił się na nią by ją przytulic
-Harry,stęskniłam sie -odwzajemniła uścisk brun...blondynka. Nie moge sie przyzwyczaić do zmiany koloru. Do pokoju weszła Anne i oczywiście jak to ona zakryła twarz rękami i kręciła głową a po chwili dołączyła do uścisku.
-Maaamusia-zaśmiał się i pocałował ją w policzek. A ja stałam oparta o ścianę czekając aż przestaną sie miziać hah.
-To ja pójde dokończyć obiad-Anne wróciła do kuchni a wzrok Harolda skierował się na mnie.
-Cześć jestem Harry,Gemma nie mówiła że zaprosiła koleżankę ale i tak miło poznać-wyciągnął do mnie ręke. Gemms od razu wybuchnęła śmiechem a ja popatrzyłam na niego podejrzliwie
-Ty sobie jaja robisz nie? -moja twarz wyrażała tysiąc emocji.Za to jego tylko jedną: ''o co chodzi?''. Po chwili ja też zaczęłam się śmiać jak głupia a loczek nie wiedział co sie dzieje.
-Nie pamiętasz jej?-Gemma wydusiła przez łzy
-Takiej twarzy sie nie zapomina ale ja nie kojarze cie. Byłaś na jakimś M&G?-jego głupota mnie powala. Ale on mnie serio nie poznał.
-Cóż 'wkurzający Harold' jakby mniej wkurzający-wzruszyłam ramionami w nadzieji że może jego przezwisko coś mu przypomni. Nagle stanął jak wryty i szeroko otworzył oczy.
-Nie, no bez jaj. Megan? -patrzył na mnie jakby zobaczył ducha
-Tadaaam!-zrobiłam teatralny ruch rękoma i zachichotałam
-O boże, ja cie nie poznałem . Przepraszam ale wow zmieniłaś sie-zlustrował mnie wzrokiem od góry do dołu.
-No troche sie zmieniłam za to ty..wcale haha-poczochrałam go po lokach na co rzucił mi ostrzegawcze spojrzenie
-Ah tak nie tykać włosów-zauważyłam i odsunęłam ręce
-Cieszę sie że sobie przypomnieliście a teraz chodźcie na obiad-powiedziała Gemma i ruszyła w stronę kuchni a ja z Harrym za nią.
-W ogóle to mieszkasz tu jeszcze? Bo nigdy cie nie widziałem ani nic-kontynuował kiedy siadaliśmy do stołu
-Nie, przeprowadziłam się do Londynu a dzisiaj przyjechałam do Gemms tylko ze oczywiście nie powiedziała mi że ty tez będziesz-westchnęłam
-Oj miło odnowić stare kontakty-pokazał rząd śnieżnobiałych zębów
-Taak? Już nie uważasz mnie za pasztet?-zaśmiałam się a on tak jakby sie zawstydził? Ojj
-Jakbym mógł-uniósł ręce w obronnym geście.
-Dobrze proszę jedzcie-Anna postawiła na stole ostatni półmisek z jakąś sałatką i również usiadła.
-A gdzie Robin?-zapytał Harry
-Jeszcze w pracy, dzisiaj będzie do późna niestety
-Szkoda, wiecie co? Zostane na noc-ogłosił a ja zakrztusiłam się kawałkiem mięsa ktory miałam w ustach. Co? Ok to ja wracam dzisiaj. Nie no a miałam nie jechac po nocy. Mój boże...
-Tak?! Jejku synku to świetnie!-zachwycała się Anna
-Meg wszystko w porządku?-zapytała Gemma
-Tak tak, to ja jade dzisiaj bo, taak emm-nie wiedziałam jak sie wytłumaczyć. ''Słchajcie nie zostane na noc bo boje sie spać pod jednym dachem z chłopakkiem który cholernie mi sie podoba''? taa.
-Dlaczego? Nie ma mowy. Nie będziesz jechała nocą-zaprotestowała od razu blondyna
-Więc wyjade zaraz
-Oj Megan zostań, pewnie Gemms sie stęskniła bardziej za tobą niż za mną -wtrącił Harry. Taak no fajnie. Zajebiście bym powiedziała.
-Nie wiem czy to dobry pomysł-jeszcze próbwałam sie wymigać
-Nie to bardzo dobry pomysł, przecież masz gdzie spać ,spokojnie kochana zostajesz-skwitowała Anne i wszys
cy wrócili do jedzenia. Westchnęłam. Poczułam wzrok Harrego na sobie. Siedział na przeciwko mnie i bezczelnie sie na mnie patrzył.
-Wiesz, ciągle wyglądasz dziecinnie-zachichotał i wziął kęs kurczaka nie spuszczając ze mnie wzroku. O mój boże czy on chce mnie zabić?
-Zdaję sobie z tego sprawę Haroldzie nie musisz mnie uświadamiać-uśmiechnęłam sie sztucznie
-Dlaczego mówisz do mnie Harold?-zapytał. W tym momencie dopiero zdałam sobie z tego sprawę.
-Nie wiem. Z przyzwyczajenia-wzruszyłam ramionami
-Harry co u ciebie? U chłopaków? -zaczęła mama Harolda-_-znów to robie nawet myśle o nim 'Harold'hah. Ciągle traktuje go jak małe dziecko.
-U mnie po staremu nic nowego, a chłopaki jak zwykle zafascynowani swoimi laskami i każdą wolną chwilę z nimi spędzają. Niall sie nie rusza z domu po tej operacji ale dobrze sie czuje, Mówi że go cholernie boli czasami no ale to Niall, nie okazuje tego
-A ty? Kiedy kogoś sobie znajdziesz?
-Być może niedługo-powiedział i ...kurwa! Mogłabym przysiąc że gdy to mówił przez spojrzał na mnie!Co do cholery?Magan, Megan uspokój wyobraźnię.
-Masz kogoś na oku?-zapytała Gemma
-Można tak powiedzieć-odpowiedział tajemniczo
-hah a ona o tym wie?-ciagnęła dalej
-Myśle że sie domyśla-no ba ze sie domyślam...STOP! Co ja mówie., haha Przecież to nie o mnie.
-Czemu nie śpisz?-zapytał
-Nie moge usnąć, przyszłam zrobić sobie herbatę-oznajmiłam i wyjęłam z szafki duży kubek
-Aha, jeśli zamierzasz pić w kuchni to zapraszam tutaj. Jest ciepło i w ogóle -powiedział klepiąc miejsce na betonie obok siebie.
-Okey -odpowiedziałam tylko tyle. Boże to on jest taki gorący a nie powietrze w okół.. Po kilku minutach zaparzyłam herbatę i wyszłam na taras. Rozejrzałam się w poszukiwani jakiejść poduszki. Powinna tu jakaś leżeć, jak zwykle. Jest! Wzięłam jedną z ławki i usiadłam na niej.
-A ty czemu nie śpisz?-zapytałam upijając łyk gorącego napoju.
-Nie wiem-wzruszył ramionami. Mruknęłam tylko coś pod nosem jako znak że słyszałam. Zapadła niezręczna cisza.
-Nie jest ci zimno?-nagle zapytał
-Nie, przecież jest ciepło-oh cóż za inteligentna wymiana zdań.
-Wiesz...jednak sie zmieniłeś i to bardzo, jesteś całkiem przystojny-zaśmiałam się. Co ja robie? I dlaczego mnie to tak dziwi? Normalnie wale prosto z mostu a przy nim sie krępuje no ale zaczęłam to skończe. Chłopak zwrócił wzrok w mojąc stronę.
-Całkiem?-uniósł kącik ust
-No kurwa jesteś mega gorący Styles wiesz czemu nie moge spać? Bo cholera, cały czas myśle o wkurwiającym Haroldzie i porównuje go do seksownego Harrego. Teraz pewnie myślisz że jestem idiotką bo ci to mówie ale ja też sie zmieniłam, nie daje już sobą pomiatać. -wypowiedziałam te słowa powoli akcentując każdy ważniejszy wyraz
-A wiesz dlaczego ja nie moge spać? Bo myśle o przyjaciółce siostry w której byłem zabujany po uszy i porównuje ją to mega , mega ..meegaaa pociagającej dziewczyny która uważa że jestem seksowny. Czyż to nie idealny zbieg okoliczności?-zaśmiał się . Co? Myślałam że mnie wyśmieje albo chociaż rzuci jakiś wredny komentarz a on...Zabujany był? Jak? O boże.
-Ty sie we mnie kochałeś? Przecież nienawidziłeś mnie i to ze wzajemnością ii matko serio?-mówiłam z wielkim szokiem wymalowanym na twarzy
-Taa to chyba był mój sposób okazywania uczuć -podrapał sie po szyi. Nagle wpadłam na ciekawy plan.
-A jaki masz teraz sposób na okazywanie uczuć ?-zapytałam próbując wymusić z siebie seksowną chrypkę co mi się chyba udało. Chłopak odstawił kubek który miał w ręku i powoli przysuwał się do mnie. O jezu. Moje serce waliło jak oszalałe a brzuch zaczął boleć jeszcze bardziej. Nagle jego usta zetknęły się z moimi. Delikatnie mnie całował a jego ręce powędrowały do moich.Ból brzucha ustąpił przyjemnemu uczuciu. To to nazywają tymi 'motylami' ?Po chwili odsunął się lekko ode mnie a ja spóściłam głowę czując jak się czerwienię. Zaśmiał się i oparł swoje czoło o moje.
-Czyli co teraz?-zapytał bawiąc się moimi palcami. Spojrzałam w jego zielone oczy.
-Nie wiem-odpowiedziałam uśmiechając się. Boże to sie dzieje na prawdę?
-Wracasz jutro tak?
-Yhy-wymruczałam pod wpływem jego dotyku
-Co powiesz na randkę?-zaproponował i wrócił do poprzedniej pozycji tylko że teraz siedział bliżej mnie.
-Bardzo
chętnie Haroldzie-zachichotałam i oparłam głowę na jego ramieniu
-Wow, chyba znowu sie w tobie zakochałem-powiedział a ja pocałowałam go w policzek
-Nie przesadzaj, a ty? Czy ty kurde często mnie odwiedzasz? Pf raz na miesiąc przyjedzie i zadowolona-udała obrażoną. No troche racji w tym jest. Mieszkam i pracuje w Londynie więc nie mam zby dużo czasu żeby tutaj wpadać.
-Okey nie wyciągaj moich błędów-zaśmiałam się -A twoja mama nie będzie miała nic przeciwko?-zapytałam
-No coś ty-pacnęła mnie w głowę -Przecież ona cie traktuje jak córke-zachichotała
-W sumie, dobra zostanę-odpuściłam bo i tak by mnie nie wypuściła więc po co sie produkować?
-No i kocham cie-przytuliła mnie. Nagle po domu rozniósł dźwięk otwieranych drzwi. Nasze oczy zwróciły się w tamtą stronę a chwilę potem w progu staną Harry. Ubrany w obcisłe czarne jeansy i zwykłą szarą koszulkę. Czy mam już płakać? On jest strasznie seksowny.. To przerażające że mówie to o ''wkurzającym Haroldzie''.
-Gemma!-krzyknął na widok siostry i rzucił się na nią by ją przytulic
-Harry,stęskniłam sie -odwzajemniła uścisk brun...blondynka. Nie moge sie przyzwyczaić do zmiany koloru. Do pokoju weszła Anne i oczywiście jak to ona zakryła twarz rękami i kręciła głową a po chwili dołączyła do uścisku.
-Maaamusia-zaśmiał się i pocałował ją w policzek. A ja stałam oparta o ścianę czekając aż przestaną sie miziać hah.
-To ja pójde dokończyć obiad-Anne wróciła do kuchni a wzrok Harolda skierował się na mnie.
-Cześć jestem Harry,Gemma nie mówiła że zaprosiła koleżankę ale i tak miło poznać-wyciągnął do mnie ręke. Gemms od razu wybuchnęła śmiechem a ja popatrzyłam na niego podejrzliwie
-Ty sobie jaja robisz nie? -moja twarz wyrażała tysiąc emocji.Za to jego tylko jedną: ''o co chodzi?''. Po chwili ja też zaczęłam się śmiać jak głupia a loczek nie wiedział co sie dzieje.
-Nie pamiętasz jej?-Gemma wydusiła przez łzy-Takiej twarzy sie nie zapomina ale ja nie kojarze cie. Byłaś na jakimś M&G?-jego głupota mnie powala. Ale on mnie serio nie poznał.
-Cóż 'wkurzający Harold' jakby mniej wkurzający-wzruszyłam ramionami w nadzieji że może jego przezwisko coś mu przypomni. Nagle stanął jak wryty i szeroko otworzył oczy.
-Nie, no bez jaj. Megan? -patrzył na mnie jakby zobaczył ducha
-Tadaaam!-zrobiłam teatralny ruch rękoma i zachichotałam
-O boże, ja cie nie poznałem . Przepraszam ale wow zmieniłaś sie-zlustrował mnie wzrokiem od góry do dołu.
-No troche sie zmieniłam za to ty..wcale haha-poczochrałam go po lokach na co rzucił mi ostrzegawcze spojrzenie
-Ah tak nie tykać włosów-zauważyłam i odsunęłam ręce
-Cieszę sie że sobie przypomnieliście a teraz chodźcie na obiad-powiedziała Gemma i ruszyła w stronę kuchni a ja z Harrym za nią.
-W ogóle to mieszkasz tu jeszcze? Bo nigdy cie nie widziałem ani nic-kontynuował kiedy siadaliśmy do stołu
-Nie, przeprowadziłam się do Londynu a dzisiaj przyjechałam do Gemms tylko ze oczywiście nie powiedziała mi że ty tez będziesz-westchnęłam
-Oj miło odnowić stare kontakty-pokazał rząd śnieżnobiałych zębów
-Taak? Już nie uważasz mnie za pasztet?-zaśmiałam się a on tak jakby sie zawstydził? Ojj
-Jakbym mógł-uniósł ręce w obronnym geście.
-Dobrze proszę jedzcie-Anna postawiła na stole ostatni półmisek z jakąś sałatką i również usiadła.
-A gdzie Robin?-zapytał Harry
-Jeszcze w pracy, dzisiaj będzie do późna niestety
-Szkoda, wiecie co? Zostane na noc-ogłosił a ja zakrztusiłam się kawałkiem mięsa ktory miałam w ustach. Co? Ok to ja wracam dzisiaj. Nie no a miałam nie jechac po nocy. Mój boże...
-Tak?! Jejku synku to świetnie!-zachwycała się Anna
-Meg wszystko w porządku?-zapytała Gemma
-Tak tak, to ja jade dzisiaj bo, taak emm-nie wiedziałam jak sie wytłumaczyć. ''Słchajcie nie zostane na noc bo boje sie spać pod jednym dachem z chłopakkiem który cholernie mi sie podoba''? taa.
-Dlaczego? Nie ma mowy. Nie będziesz jechała nocą-zaprotestowała od razu blondyna
-Więc wyjade zaraz
-Oj Megan zostań, pewnie Gemms sie stęskniła bardziej za tobą niż za mną -wtrącił Harry. Taak no fajnie. Zajebiście bym powiedziała.
-Nie wiem czy to dobry pomysł-jeszcze próbwałam sie wymigać
-Nie to bardzo dobry pomysł, przecież masz gdzie spać ,spokojnie kochana zostajesz-skwitowała Anne i wszys
cy wrócili do jedzenia. Westchnęłam. Poczułam wzrok Harrego na sobie. Siedział na przeciwko mnie i bezczelnie sie na mnie patrzył.
-Wiesz, ciągle wyglądasz dziecinnie-zachichotał i wziął kęs kurczaka nie spuszczając ze mnie wzroku. O mój boże czy on chce mnie zabić?
-Zdaję sobie z tego sprawę Haroldzie nie musisz mnie uświadamiać-uśmiechnęłam sie sztucznie
-Dlaczego mówisz do mnie Harold?-zapytał. W tym momencie dopiero zdałam sobie z tego sprawę.
-Nie wiem. Z przyzwyczajenia-wzruszyłam ramionami
-Harry co u ciebie? U chłopaków? -zaczęła mama Harolda-_-znów to robie nawet myśle o nim 'Harold'hah. Ciągle traktuje go jak małe dziecko.
-U mnie po staremu nic nowego, a chłopaki jak zwykle zafascynowani swoimi laskami i każdą wolną chwilę z nimi spędzają. Niall sie nie rusza z domu po tej operacji ale dobrze sie czuje, Mówi że go cholernie boli czasami no ale to Niall, nie okazuje tego
-A ty? Kiedy kogoś sobie znajdziesz?
-Być może niedługo-powiedział i ...kurwa! Mogłabym przysiąc że gdy to mówił przez spojrzał na mnie!Co do cholery?Magan, Megan uspokój wyobraźnię.
-Masz kogoś na oku?-zapytała Gemma
-Można tak powiedzieć-odpowiedział tajemniczo
-hah a ona o tym wie?-ciagnęła dalej
-Myśle że sie domyśla-no ba ze sie domyślam...STOP! Co ja mówie., haha Przecież to nie o mnie.
*******
1:36. Od trzech godzin leżałam w łóżku i nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym debilu! Ja chyba wariuje . Haha zachowuje sie jak psychicznie chora osoba. Brzuch mnie bolał i trzęsły mi się ręce, a w środku rozsadzało mnie z nadmiaru emocji!Postanowiłam zejść do kuchni i zrobić sobie gorącą herbatę. Założyłam łapcie które dała mi Gemms. Biedroneczki -_-, i zeszłam po cichu na dół. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to otwarte drzwi prowadzące do ogrodu. Najpierw się przestraszyłam bo w mojej głowie zebrały się myśli typu :złodziej, morderca, gwałciciel ale po chwili zobaczyłam postać siedzącą na schodach z charakterystycznymi lokami. Oh jasne! Boże masz racje, jeszcze teraz mi go brakowało. Starałam się bezszelestnie nastawić wodę ale oczywiście :cholerne biedronki! Zachaczyłam butem o krzesło i prawie się przewróciłam. Nie wywołałam zbyt dużego hałasu lecz był on wystarczający by usłyszał go Harry. Na jego twarzy zagościł uśmiech. Siedział tam w samych bokserkach.-Czemu nie śpisz?-zapytał
-Nie moge usnąć, przyszłam zrobić sobie herbatę-oznajmiłam i wyjęłam z szafki duży kubek
-Aha, jeśli zamierzasz pić w kuchni to zapraszam tutaj. Jest ciepło i w ogóle -powiedział klepiąc miejsce na betonie obok siebie.
-Okey -odpowiedziałam tylko tyle. Boże to on jest taki gorący a nie powietrze w okół.. Po kilku minutach zaparzyłam herbatę i wyszłam na taras. Rozejrzałam się w poszukiwani jakiejść poduszki. Powinna tu jakaś leżeć, jak zwykle. Jest! Wzięłam jedną z ławki i usiadłam na niej.
-A ty czemu nie śpisz?-zapytałam upijając łyk gorącego napoju.
-Nie wiem-wzruszył ramionami. Mruknęłam tylko coś pod nosem jako znak że słyszałam. Zapadła niezręczna cisza.
-Nie jest ci zimno?-nagle zapytał
-Nie, przecież jest ciepło-oh cóż za inteligentna wymiana zdań.
-Wiesz...jednak sie zmieniłeś i to bardzo, jesteś całkiem przystojny-zaśmiałam się. Co ja robie? I dlaczego mnie to tak dziwi? Normalnie wale prosto z mostu a przy nim sie krępuje no ale zaczęłam to skończe. Chłopak zwrócił wzrok w mojąc stronę.
-Całkiem?-uniósł kącik ust
-No kurwa jesteś mega gorący Styles wiesz czemu nie moge spać? Bo cholera, cały czas myśle o wkurwiającym Haroldzie i porównuje go do seksownego Harrego. Teraz pewnie myślisz że jestem idiotką bo ci to mówie ale ja też sie zmieniłam, nie daje już sobą pomiatać. -wypowiedziałam te słowa powoli akcentując każdy ważniejszy wyraz
-A wiesz dlaczego ja nie moge spać? Bo myśle o przyjaciółce siostry w której byłem zabujany po uszy i porównuje ją to mega , mega ..meegaaa pociagającej dziewczyny która uważa że jestem seksowny. Czyż to nie idealny zbieg okoliczności?-zaśmiał się . Co? Myślałam że mnie wyśmieje albo chociaż rzuci jakiś wredny komentarz a on...Zabujany był? Jak? O boże.
-Ty sie we mnie kochałeś? Przecież nienawidziłeś mnie i to ze wzajemnością ii matko serio?-mówiłam z wielkim szokiem wymalowanym na twarzy
-Taa to chyba był mój sposób okazywania uczuć -podrapał sie po szyi. Nagle wpadłam na ciekawy plan.
-A jaki masz teraz sposób na okazywanie uczuć ?-zapytałam próbując wymusić z siebie seksowną chrypkę co mi się chyba udało. Chłopak odstawił kubek który miał w ręku i powoli przysuwał się do mnie. O jezu. Moje serce waliło jak oszalałe a brzuch zaczął boleć jeszcze bardziej. Nagle jego usta zetknęły się z moimi. Delikatnie mnie całował a jego ręce powędrowały do moich.Ból brzucha ustąpił przyjemnemu uczuciu. To to nazywają tymi 'motylami' ?Po chwili odsunął się lekko ode mnie a ja spóściłam głowę czując jak się czerwienię. Zaśmiał się i oparł swoje czoło o moje.
-Czyli co teraz?-zapytał bawiąc się moimi palcami. Spojrzałam w jego zielone oczy.
-Nie wiem-odpowiedziałam uśmiechając się. Boże to sie dzieje na prawdę?
-Wracasz jutro tak?
-Yhy-wymruczałam pod wpływem jego dotyku
-Co powiesz na randkę?-zaproponował i wrócił do poprzedniej pozycji tylko że teraz siedział bliżej mnie.
-Bardzo
chętnie Haroldzie-zachichotałam i oparłam głowę na jego ramieniu
-Wow, chyba znowu sie w tobie zakochałem-powiedział a ja pocałowałam go w policzek
niedziela, 19 stycznia 2014
Harry cz1
Z dedykacją dla : Awwwww *-* :**
Błądziłam po szpitalnym korytarzu w poszukiwaniu sali pielęgniarek gdzie miała być moja mama. Miała przyjść do szkoły podpisać jakieś dokumenty ale nie zjawiła się wiec to one przyszły do niej. Nagle przechodząc obok jednej z sal usłyszałam jakieś hałasy. Głos chłopaka roznosił sie po całym piętrze
- Odpierdolcie sie wszystkie ode mnie. Zmarnowali mi życie a teraz co? Kurwa nic już nie zmienicie!-z ciekawości odwróciłam głowę w stronę otwartych drzwi. Młody chłopak mniej więcej w moim wieku siedział na podłodze z wyciągniętymi nogami a wokół niego stały pielęgniarki, wśród nich moja mama. Najgorszym co tam zobaczyłam był wózek inwalidzki. Wnioskuje że nie pogodził się jeszcze z tym co mu sie przydarzyło. Szkoda go, jest bardzo przystojny. Brązowe loki w kompletnym nieładzie, idealne rysy tworzy i tatuaże na ramieniu. Nie jest zapewne łatwym pacjentem. Dlaczego to przydarza się ludziom którzy mają jeszcze tyle do przeżycia. Dlaczego to w ogóle się przydarza ludziom?
- trzeba było szybciej zapierdalać na tym motorze!-krzyknęła jedna z kobiet
-Amanda! Wyjdź-wskazała na drzwi moja mama. Laska zachowała się podle, przecież to pacjent.
-Alice to...
-po prostu wyjdz-powtórzyła spokojniejszym tonem a wysoka brunetka oburzona wyszła z sali mrucząc pod nowe coś typu ''gówniarz''
-posłuchaj chcemy ci pomóc, musisz jechać na rehabilitację. To dla twojego dobra-zwróciła sie do chłopaka
-nie chce waszej pomocy i ....kurwa powiedz tej Amandzie ze gdybym mógł teraz wsiąść na motor to wjechał bym jej nim w dupe!-wykrzyczał a na ostatnie słowa zareagowałam cichym chichotem. Ostry charakterek.
-zostawimy cie na razie ale przemyśl to. Prosze. Chodźmy opowiedziała do niego a potem zwróciła się di koleżanek.
-cześć, musisz to podpisać- podstawiłam jej pod nos papiery kiedy tylko wyszła z sali.
-juz juz, chodź tam do nas- zaprowadziła mnie d pokoju pielęgniarek i wypełniła dokumenty
-no. Proszę. Musze zadzwonić do Toma bo nie wiem co z tym chłopakiem opowiedziała i zaczęła grzebać w kieszeniach.
-co mu jest?-zapytałam
-sparaliżowany od pasa w dól. Rose poszłabyś do tamtej sali? Zostawiłam tam telefonu poprosiła
-ta jasne, lece
Wróciłam do sali i stanęłam niepewnie w drzwiach zastanawiając się czy powinnam zapukać. Ostatecznie weszłam do pomieszczenia rozglądając się w poszukiwaniu telefonu. Chłopak siedział na łóżku.
-to w ogóle nie miało być śmieszne-nagle usłyszałam zachrypły głos. Odwróciłam się w jego stronę
-co?-zapytałam zdezorientowana
-mówie ze gdybym miał ten motor serio wjechałbym nim w jej dupe-powiedział bez emocji
-emm taak, widzisz gdybyś wtedy posłuchał pielęgniarek mógłbyś ją jeszcze dogonić i zrobic to samo tyle że wózkiem -odpowiedziałam równie obojętnie. Na twarzy lokowateg pojawił się zadziorny uśmiech
-po co tu przyszłaś?-zapytał
-po telefon mamy
-jest pielęgniarka zatwierdził
-tak i chce ci pomóc ale widzę ze trafiła na pacjenta który boi się innego życia -próbowałam go jakoś podejść. Może to jakoś za skutkuje.
-nie boje SI! Nie znasz mnie-krzyknął
-nie krzycz. Skoro się nie boisz to dlaczego nie chcesz wsiąść na wózek?
-bo nie będę się ośmieszał!-ciągle mówił uniesionym głosem
-a tak serio?
-dlaczego w ogóle rozmawiasz z kaleką?-zapytał machając rękami
-jak to się stało?zadałam kolejne pytanie nie odpowiadając na jego. Na jego twarzy coraz bardziej widać było złość
-con cie to obchodzi?!
-nie no pytam tylko bo większość ludzi chce wrócić do dawnego życia i zastanawia mnie to jakie było twoje skoro nie chcesz do niego wrócić-widać że zagięłam go tymi słowami bo patrzył na mnie z lekko rozchylonymi ustami nie widząc co powiedzieć
-no bo jeżeli nie chcesz jeździć na rehabilitację to chyba do końca życia zamierzasz pozostać kaleka-kontynuowałam
-przestań tyle gadać!-opowiedział poirytowany
-powiedziec ci dlaczego nie chce wsiąść na ten cholery wózek ?-uniosłam brwi. -bo kiedy to zrobię każą mi wrócić do domu. Myślisz ze człowiek który praktycznie od rano do wieczora zapieprzał na motorze gdzie się tylko da i był kimś na dzielnicy może tak po prostu wrócić?!nie. Sam nigdzie nie rusze się na tym pieprzonym wózku...-spuścił głowę i głęboko westchnął
-i ....tak boje się, masz racje . boje się tam wrócić-usiadłam na krześle obok jego łóżka
-przyjaciele na pewno ci pomogą, rodzice
-przyjaciele?taa wszyscy nimi są kiedy możesz odpalić gaz i skopać komuś tyłek . a rodziców nie mam
-przykro mi
-spoko , nie musisz udawać ani użalać się nade mną
-powiesz mi co sie stało?-popatrzył na mnie przez chwile i powoli wypuścił powietrze
-brałem udział w wyścigu. Koleś zajechał mi drogę i wpadłem na drzewo. Obudziłem się w szpitalu bez czucia w nogach. koniec spotkania z ciekawym człowiekiem? Napiszesz książkę czy zbiera sądowi arc ze nie?zapytał sarkastycznie
-nie po prostu.......lubisz motory tak?
-idiotyczne pytanie
-to dlaczego nie spróbujesz
-bo to nie ma sensu?wiesz jakie SA szanse ze zaczne chodzić? Prawie żadne
-ale jednak SA
-słuchaj....-spojrzał na mnie pytająco
-Rose
-Rose, dajesz takie rady a nigdy ni byłaś w takiej sytuacji i uwierz mi nie oszukasz statystyk
-słuchaj....-powtórzyłam jego gest
-Harry
-Harry gdyby wszyscy myśleli w taki sposób nikt nie wyszedł by ze szpitala żywy, trzeba próbować
-skończmy ta dyskusje bi do niczego ona nie prowadzi-powiedział i wróci do pisania na laptopie
-jak chcesz....wielu ludzi oddało by dużo żeby dostać się na te rehabilitację a ty tak po prostu olewasz sprawę. Amanda miała racje rozwydrzony gówniarz z ciebie Harrym oznajmiłam i wyszłam z sali.
Błądziłam po szpitalnym korytarzu w poszukiwaniu sali pielęgniarek gdzie miała być moja mama. Miała przyjść do szkoły podpisać jakieś dokumenty ale nie zjawiła się wiec to one przyszły do niej. Nagle przechodząc obok jednej z sal usłyszałam jakieś hałasy. Głos chłopaka roznosił sie po całym piętrze
- Odpierdolcie sie wszystkie ode mnie. Zmarnowali mi życie a teraz co? Kurwa nic już nie zmienicie!-z ciekawości odwróciłam głowę w stronę otwartych drzwi. Młody chłopak mniej więcej w moim wieku siedział na podłodze z wyciągniętymi nogami a wokół niego stały pielęgniarki, wśród nich moja mama. Najgorszym co tam zobaczyłam był wózek inwalidzki. Wnioskuje że nie pogodził się jeszcze z tym co mu sie przydarzyło. Szkoda go, jest bardzo przystojny. Brązowe loki w kompletnym nieładzie, idealne rysy tworzy i tatuaże na ramieniu. Nie jest zapewne łatwym pacjentem. Dlaczego to przydarza się ludziom którzy mają jeszcze tyle do przeżycia. Dlaczego to w ogóle się przydarza ludziom?
- trzeba było szybciej zapierdalać na tym motorze!-krzyknęła jedna z kobiet
-Amanda! Wyjdź-wskazała na drzwi moja mama. Laska zachowała się podle, przecież to pacjent.
-Alice to...
-po prostu wyjdz-powtórzyła spokojniejszym tonem a wysoka brunetka oburzona wyszła z sali mrucząc pod nowe coś typu ''gówniarz''
-posłuchaj chcemy ci pomóc, musisz jechać na rehabilitację. To dla twojego dobra-zwróciła sie do chłopaka
-nie chce waszej pomocy i ....kurwa powiedz tej Amandzie ze gdybym mógł teraz wsiąść na motor to wjechał bym jej nim w dupe!-wykrzyczał a na ostatnie słowa zareagowałam cichym chichotem. Ostry charakterek.
-zostawimy cie na razie ale przemyśl to. Prosze. Chodźmy opowiedziała do niego a potem zwróciła się di koleżanek.
-cześć, musisz to podpisać- podstawiłam jej pod nos papiery kiedy tylko wyszła z sali.
-juz juz, chodź tam do nas- zaprowadziła mnie d pokoju pielęgniarek i wypełniła dokumenty
-no. Proszę. Musze zadzwonić do Toma bo nie wiem co z tym chłopakiem opowiedziała i zaczęła grzebać w kieszeniach.
-co mu jest?-zapytałam
-sparaliżowany od pasa w dól. Rose poszłabyś do tamtej sali? Zostawiłam tam telefonu poprosiła
-ta jasne, lece
Wróciłam do sali i stanęłam niepewnie w drzwiach zastanawiając się czy powinnam zapukać. Ostatecznie weszłam do pomieszczenia rozglądając się w poszukiwaniu telefonu. Chłopak siedział na łóżku.
-to w ogóle nie miało być śmieszne-nagle usłyszałam zachrypły głos. Odwróciłam się w jego stronę
-co?-zapytałam zdezorientowana
-mówie ze gdybym miał ten motor serio wjechałbym nim w jej dupe-powiedział bez emocji
-emm taak, widzisz gdybyś wtedy posłuchał pielęgniarek mógłbyś ją jeszcze dogonić i zrobic to samo tyle że wózkiem -odpowiedziałam równie obojętnie. Na twarzy lokowateg pojawił się zadziorny uśmiech
-po co tu przyszłaś?-zapytał
-po telefon mamy
-jest pielęgniarka zatwierdził
-tak i chce ci pomóc ale widzę ze trafiła na pacjenta który boi się innego życia -próbowałam go jakoś podejść. Może to jakoś za skutkuje.
-nie boje SI! Nie znasz mnie-krzyknął
-nie krzycz. Skoro się nie boisz to dlaczego nie chcesz wsiąść na wózek?
-bo nie będę się ośmieszał!-ciągle mówił uniesionym głosem
-a tak serio?
-dlaczego w ogóle rozmawiasz z kaleką?-zapytał machając rękami
-jak to się stało?zadałam kolejne pytanie nie odpowiadając na jego. Na jego twarzy coraz bardziej widać było złość
-con cie to obchodzi?!
-nie no pytam tylko bo większość ludzi chce wrócić do dawnego życia i zastanawia mnie to jakie było twoje skoro nie chcesz do niego wrócić-widać że zagięłam go tymi słowami bo patrzył na mnie z lekko rozchylonymi ustami nie widząc co powiedzieć
-no bo jeżeli nie chcesz jeździć na rehabilitację to chyba do końca życia zamierzasz pozostać kaleka-kontynuowałam
-przestań tyle gadać!-opowiedział poirytowany
-powiedziec ci dlaczego nie chce wsiąść na ten cholery wózek ?-uniosłam brwi. -bo kiedy to zrobię każą mi wrócić do domu. Myślisz ze człowiek który praktycznie od rano do wieczora zapieprzał na motorze gdzie się tylko da i był kimś na dzielnicy może tak po prostu wrócić?!nie. Sam nigdzie nie rusze się na tym pieprzonym wózku...-spuścił głowę i głęboko westchnął
-i ....tak boje się, masz racje . boje się tam wrócić-usiadłam na krześle obok jego łóżka
-przyjaciele na pewno ci pomogą, rodzice
-przyjaciele?taa wszyscy nimi są kiedy możesz odpalić gaz i skopać komuś tyłek . a rodziców nie mam
-przykro mi
-spoko , nie musisz udawać ani użalać się nade mną
-powiesz mi co sie stało?-popatrzył na mnie przez chwile i powoli wypuścił powietrze
-brałem udział w wyścigu. Koleś zajechał mi drogę i wpadłem na drzewo. Obudziłem się w szpitalu bez czucia w nogach. koniec spotkania z ciekawym człowiekiem? Napiszesz książkę czy zbiera sądowi arc ze nie?zapytał sarkastycznie
-nie po prostu.......lubisz motory tak?
-idiotyczne pytanie
-to dlaczego nie spróbujesz
-bo to nie ma sensu?wiesz jakie SA szanse ze zaczne chodzić? Prawie żadne
-ale jednak SA
-słuchaj....-spojrzał na mnie pytająco
-Rose
-Rose, dajesz takie rady a nigdy ni byłaś w takiej sytuacji i uwierz mi nie oszukasz statystyk
-słuchaj....-powtórzyłam jego gest
-Harry
-Harry gdyby wszyscy myśleli w taki sposób nikt nie wyszedł by ze szpitala żywy, trzeba próbować
-skończmy ta dyskusje bi do niczego ona nie prowadzi-powiedział i wróci do pisania na laptopie
-jak chcesz....wielu ludzi oddało by dużo żeby dostać się na te rehabilitację a ty tak po prostu olewasz sprawę. Amanda miała racje rozwydrzony gówniarz z ciebie Harrym oznajmiłam i wyszłam z sali.
15 KOMENTARZ=NOWY IMAGIN
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Harry cz.2
część 1
Siedziałam na bujanym fotelu z kubkiem gorącej czekolady kiedy nagle usłyszałam głośny szelest za oknem. Zerwałam się i podbiegłam tam, w tym samym momencie ciemna postań stanęła przede mną. Nawet po ciemku mogłam dostrzec kto to. Harry.
-Za obcisłe spodnie-mruknął otrzepując się.
-Co ty tu robisz?-zapytałam wracając do pokoju
-Moi rodzice mogli cie zobaczyć-dodałam odwracając sie w jego stronę
-Co u ciebie?-zapytał jak gdyby nigdy nic. Patrzyłam na niego ze zmarszczonymi brwiami oczekując że powie coś jeszcze.
-Harry, po co przyszedłeś?
-Napisałaś coś nowego?-kontynuował swoje przesłuchanie zupełnie mnie ignorując. Nagle odwrócił się w stronę mojego biurka i wziął do ręki kartkę z tekstem który napisałam wczoraj wieczorem, gdy wróciłam z balu. Wbił wzrok w litery, z sekundy na sekundę jego mina wyrażała coraz większy ból.
-Ja jestem tym który cie zranił-wyszeptał i odłożył kartkę na miejsce
-Nie. Wymyśliłam to,nie ma z niczym związku-skłamałam i oparłam się o szafkę
-Nie kłam. Piszesz o tym co czujesz, nigdy nic nie wymyślasz, znam sie Meg. Mnie nie oszukasz-podszedł do mnie ale zatrzymał się w bezpiecznej odległości. Milczałam.
-Przepraszam za wczoraj, byłaś pijana, nie powinienem-spuścił głowę
-Było minęło-wypowiedziałam te słowa z wielkim bólem. Nie minęło...to nigdy nie minie. To co do niego czuje nigdy nie zgaśnie.
-Przestań!-krzyknął i kopnął szafkę obok mnie przez co podskoczyłam wydając z siebie pisk.
-Dlaczego nie możesz o tym zapomnieć?! Nie może być tak jak kiedyś?!Było dobrze. Wiem że spieprzyłem ale żałuje tego, nawet nie wiesz jak bardzo!-przeczesał dłonią swoje loki i stał przede mną z zaciśniętymi pięściami.
-Myślałeś o tym jak pieprzyłeś sie z Alice?!Nie potrafisz zrozumieć że ja nie umiem tak jak ty mieć wszystkiego w dupie?! Jesteśmy zupełnie inni, nie widzisz tego?!My po prostu do siebie nie pasujemy-wypowiedziałam te słowa choć w mojej głowie brzmiały one bardziej przekonywująco.
-Przestań do jasnej cholery!-wykrzyczał i naparł na mnie swoimi ustami. Próbowałam go odepchnął ale jego dłonie przytrzymały moją twarz przy sobie.
-Kocham cie -te słowa wyrzuciłam z siebie zupełnie wbrew temu co siedziało mi w głowie i odwzajemniłam jego pocałunek. Zdjęłam jego dłonie z mojej twarzy i przeniosłam je na talie a swoje wtopiłam w loki chłopaka. Poczułam jak kąciki jego ust unoszą sie na mój gest. Podskoczyłam i oplotłam nogi wokół niego i odchyliłam się trochę.
-Dziękuję-powiedział z nadal zamkniętymi oczami. Uśmiechnęłam się szeroko i mocno go przytuliłam.
-Nie zrobisz tego więcej-nie wiem czy brzmiało to jak pytanie czy prośba. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Pociągnęłam nosem i zdradziłam swoje emocje.
-Nie płacz. Nigdy, nie mogę cie znowu stracić Meg-złożył delikatny pocałunek na moim czole..
Pomimo tego, że ją zranił, patrząc na niego, jej oczy znów są takie jak dawniej...
Siedziałam na bujanym fotelu z kubkiem gorącej czekolady kiedy nagle usłyszałam głośny szelest za oknem. Zerwałam się i podbiegłam tam, w tym samym momencie ciemna postań stanęła przede mną. Nawet po ciemku mogłam dostrzec kto to. Harry.
-Za obcisłe spodnie-mruknął otrzepując się.
-Co ty tu robisz?-zapytałam wracając do pokoju
-Moi rodzice mogli cie zobaczyć-dodałam odwracając sie w jego stronę
-Co u ciebie?-zapytał jak gdyby nigdy nic. Patrzyłam na niego ze zmarszczonymi brwiami oczekując że powie coś jeszcze.
-Harry, po co przyszedłeś?
-Napisałaś coś nowego?-kontynuował swoje przesłuchanie zupełnie mnie ignorując. Nagle odwrócił się w stronę mojego biurka i wziął do ręki kartkę z tekstem który napisałam wczoraj wieczorem, gdy wróciłam z balu. Wbił wzrok w litery, z sekundy na sekundę jego mina wyrażała coraz większy ból.
Kiedyś była szczęśliwa, wciąż się śmiała, jej oczy błyszczały, gdy na niego patrzyła. Była zakochana. A teraz? Została sama, jej oczy są puste, bez żadnego wyrazu.Udaje szczęśliwą, a tak naprawdę w nocy płacze w poduszkę bo już sobie nie radzi. I wiesz co jest najgorsze? Pomimo tego, że ją zranił, patrząc na niego, jej oczy znów są takie jak dawniej...
-Ja jestem tym który cie zranił-wyszeptał i odłożył kartkę na miejsce
-Nie. Wymyśliłam to,nie ma z niczym związku-skłamałam i oparłam się o szafkę
-Nie kłam. Piszesz o tym co czujesz, nigdy nic nie wymyślasz, znam sie Meg. Mnie nie oszukasz-podszedł do mnie ale zatrzymał się w bezpiecznej odległości. Milczałam.
-Przepraszam za wczoraj, byłaś pijana, nie powinienem-spuścił głowę
-Było minęło-wypowiedziałam te słowa z wielkim bólem. Nie minęło...to nigdy nie minie. To co do niego czuje nigdy nie zgaśnie.
-Przestań!-krzyknął i kopnął szafkę obok mnie przez co podskoczyłam wydając z siebie pisk.
-Dlaczego nie możesz o tym zapomnieć?! Nie może być tak jak kiedyś?!Było dobrze. Wiem że spieprzyłem ale żałuje tego, nawet nie wiesz jak bardzo!-przeczesał dłonią swoje loki i stał przede mną z zaciśniętymi pięściami.
-Myślałeś o tym jak pieprzyłeś sie z Alice?!Nie potrafisz zrozumieć że ja nie umiem tak jak ty mieć wszystkiego w dupie?! Jesteśmy zupełnie inni, nie widzisz tego?!My po prostu do siebie nie pasujemy-wypowiedziałam te słowa choć w mojej głowie brzmiały one bardziej przekonywująco.
-Przestań do jasnej cholery!-wykrzyczał i naparł na mnie swoimi ustami. Próbowałam go odepchnął ale jego dłonie przytrzymały moją twarz przy sobie.
-Kocham cie -te słowa wyrzuciłam z siebie zupełnie wbrew temu co siedziało mi w głowie i odwzajemniłam jego pocałunek. Zdjęłam jego dłonie z mojej twarzy i przeniosłam je na talie a swoje wtopiłam w loki chłopaka. Poczułam jak kąciki jego ust unoszą sie na mój gest. Podskoczyłam i oplotłam nogi wokół niego i odchyliłam się trochę.
-Dziękuję-powiedział z nadal zamkniętymi oczami. Uśmiechnęłam się szeroko i mocno go przytuliłam.
-Nie zrobisz tego więcej-nie wiem czy brzmiało to jak pytanie czy prośba. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Pociągnęłam nosem i zdradziłam swoje emocje.
-Nie płacz. Nigdy, nie mogę cie znowu stracić Meg-złożył delikatny pocałunek na moim czole..
Pomimo tego, że ją zranił, patrząc na niego, jej oczy znów są takie jak dawniej...
10 KOMENTARZY=NOWY IMAGIN
PS. Wydaje mi się że oczekiwaliście troche czegoś innego nie ?:P
piątek, 3 stycznia 2014
Harry
Przeciągnęłam się obudzona ciepłymi promieniami słońca. Niezgrabnie wstałam z łóżka i powoli udałam się na dół do kuchni. Byłam w sportowym staniku i majtkach co nie było nowością w moim poranku...Gdy tylko zeszłam z ostatniego schodka zobaczyłam Harrego w bokserkach pijącego piwo I opierając się przy tym seksownie o blat. Kiedy tylko mnie zobaczył odepchnął się i ruszył w moją stronę.
-Jak sie spało kotku?-wolną rękę położył na moim biodrze a zaraz potem upił kolejny łyk piwa.
-Krótkoo-mruknęłam z jeszcze przymrużonymi oczami.
-Według mnie było warto biorąc pod uwagę wczorajszą noc-naparł na mnie tak że musiałam przechylić się do tyłu i złożył pocałunek na mojej szyi. Zaśmiałam się i tylko mruknęłam w odpowiedzi. Jeszcze zbyt słabo kontaktuje żeby rozwijać swoje wypowiedzi. Stałam tak przy nim z prawie zamkniętymi oczami nie reagując zupełnie na jego pocałunki. Chce spać!
-Ej! chyba muszę przestać cie pieprzyć w nocy bo rano w ogóle na mnie nie reagujesz -odsunął się ode mnie i popatrzył poważnie.
-Nie pierdol Harry nie wytrzymałbyś bez seksu dnia-wzruszyłam ramionami wiedząc że mówie prawdę. Harry to maniak ...Nie potrafi sie powstrzymywać, kiedy najdzie go ochota po prostu zaciąga mnie na ubocze i to robi. Osobiście mi to nie przeszkadza bo za każdym razem robi to z czułością i miłością.
-Daj łyka-wyciągnęłam rękę w stronę butelki którą zaraz dostałam.Przechyliłam szklane naczynie i napiłam się. Nagle Hazz trącił mnie w ramie i troche napoju wylało się na mnie. Ciecz spływała po moim obojczyku a potem brzuchu. Spojrzałam na niego ostrzegawczo.
-Wybacz, jednakże to nie może się zmarnować -powiedział i zaczął zlizywać napój z mojej skóry delikatnie ją przy tym całując.
-Ej też chce taką zabawe!-krzyknęłam i przechyliłam butelke w jego stronę przez co cała jej zawartość wylądowała na torsie chłopaka. Zrobiłam odpowiedni manewr tak że teraz to moje usta znajdowały się przy skórze lokowatego. Zjeżdżałam z pocałunkami coraz niżej rozkoszując się ciepłem jego ciała i posmakiem piwa. Zobaczyłam jak pojedyncza stróżka napoju spływa pod materiał bokserek. Cóż...nic nie może się zmarnować.. Przejechałam językiem po jego brzuchu aż do linii bokserek a następnie delikatnie wsunęłam pod nie język. Zsunęłam je lekko ukazując w pełnej okazałości literę V . Zaczęłam wodzić językiem po nowo odkrytym skrawku ciała.
-Lily przestań bo zaraz dojde-zaśmiał się głęboko a ja wyprostowałam się powoli, ocierając się o jego przyrodzenie niby przypadkiem. Pocałowałam go przelotnie w nos i minęłam kierujac się po ręcznik aby się wytrzeć.
-Co dziś planujesz robić?-zapytał siadając przy stole
-Nie wiem, chyba Pezz przyjdzie z Malikem więc -wzruszyłam ramionami
-Zayn nic mi nie mówił że wpadają
-Zapomniał pewnie, mógłbyś skoczyć do sklepu -oznajmiłam przeciągając się
-Boże twój brzuch jest tak seksowny-wymruczał na co ja przechyliłam głowę i pomachałam nią
-To pojedziesz po coś do jedzenia na wieczór?-powtórzyłam pytanie
-Chodź ze mną
-Nieee chce mi sie
-Mi też nie ale z tobą mi sie zachce
-Ide sie ubrać-odpuściłam i ruszyłam do pokoju. Założyłam ciuchy i podciągnęłam rękawy bluzy. Wróciłam na dół. Hazz czekał już ubrany i wypachniony jak zawsze..
-Hazz weź przestań, nie możesz choć raz posiedzieć trzeźwy?-oparłam się o rączke wózka i patrzyłam na niego znudzonym wzrokiem
-Sugerujesz coś?-wyprostował się i patrzył na mnie wiercąc we mnie dziurę
-Em tak ja coś sugeruje. Może byście łaskawie dzieci zwolnili kolejke-odpowiedział mu zdenerwowany głos jakiegoś faceta za nami. Spojrzeliśmy na niego i równocześnie wybuchnęliśmy śmiechem.
-Odłóż to-powiedziałam stanowczo ale nadal się uśmiechałam
-I nie jesteśmy dziećmi, mam 19 lat-rzucił do niego dziecięcym głosikiem gdy mijał jego wózek. Posłałam mu nieme ''już, cicho'' i zachichotałam. Harry objął mnie ramieniem i odeszliśmy z tego stoiska.
-Widzisz, nie kłóć się ze mną w sklepie-oznajmiłam i puknęłam go w bok
-Sztywniak-wzruszył ramionami.
-Ok to wszystko czy jeszcze coś?-spojrzałam na zawartość naszego wózka. I zaraz sama sobie odpowiedziałam
-Piwo, nie ma piwa-ruszyłam w stronę puszek z napojem.
-No a kurwa mi wódki nie pozwoliłaś wziąć-fuknął oburzony
-Matko, piwo to piwo , jednym sie nie upijesz-wyrzuciłam w górę ręce i pokiwałam głową na jego dziecinade
-Kocham cie-poczułam jego usta na jego policzku na co tylko się uśmiechnęłam i szłam dalej
-Ja, ty, Zayn, Pezz-odliczałam kolejne puszki wkładając je do wózka.
-Ej a Horan?Jest w ogóle w Londynie? Bo Lou i Liam są u rodziców ale Nialla to nie widziałem dwa dni
-Emm nie wiem też sie z nim nie widziałam, zadzwoń czy jest w domu. Może wpadnie-po raz kolejny oparłam się o rączke. Harry wyjął telefon i przyłożył do ucha.
-Przyjdzie-oznajmił chowając telefon a ja wzięłam jeszcze jedno piwo.
-Okey teraz już wszytko-powiedziałam i skierowałam się w stronę kasy. Wyłożyłam wszystko na ladę i zwróciłam się do chłopaka.
-Lokowaty wyskakuj z kasy , ostatnio ja płaciłam-powiedziałam wyciągając ręke. Kasjerka zaśmiała się a Hazz podał mi kilka banknotów i zapłaciłam za zakupy.
-No co, serio ostatnio ja płaciłam-powtórzyłam gdy zobaczyłam jak kiwa głową patrząc na swój portfel.
-Nie no luz-zaśmiałam się i poczochrałam go po włosach
-No siemka, siemka-przytuliłam go
-Aaa Pezz-pisnęłam na widok przyjaciółki pomimo że widziałyśmy się wczoraj. Hah.
-Heejoo-ucałowałyśmy się w policzek i przeszliśmy do salonu. Zayn zaraz rozłożył się na kanapie obok Harrego.
-Cześć Hazzuś-pomachała mu blondynka co odwzajemnił uśmiechem
-Co u was?-zapytałam siadając ale zaraz musiałam znów wstać bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Horanek przyszedł!Otworzyłam drzwi i od razu wyciągnęłam ręce w jego stronę krzycząc:
-Dwa dni bez ciebie!!-przerwałam
-To jak rok bez jedzenia!!-dokończył i zaczęliśmy się śmiać. Kocham tego debila. Serio. Poprzytulaliśmy się i wróciliśmy do pozostałych. Niall przywitał się ze wszystkimi. Wypiliśmy po piwie. Wymieniliśmy sie najnowszymi wydarzeniami z naszego życia uwzględniając wyznanie Nialla :''Robiąc podsumowanie ostatnich dwóch lat mego zacnego życia towarzyskiego nikt nie zrobił mi tak dobrego loda jak Lilly'' przez co dostał po łbie od Hazzy , natomiast ja miałam dziesięć minut polewki. A co do tego....to długa historia. Impreza...I tak wyszło...Było minęło. Teraz to raczej wspomnienie które wywołuje śmiech. Chłopaki pograli w Fife a my zrobiłyśmy pizze. Około 24 towarzystwo się rozeszło i a ja z Harrym poszliśmy spać.
-Jak sie spało kotku?-wolną rękę położył na moim biodrze a zaraz potem upił kolejny łyk piwa.
-Krótkoo-mruknęłam z jeszcze przymrużonymi oczami.
-Według mnie było warto biorąc pod uwagę wczorajszą noc-naparł na mnie tak że musiałam przechylić się do tyłu i złożył pocałunek na mojej szyi. Zaśmiałam się i tylko mruknęłam w odpowiedzi. Jeszcze zbyt słabo kontaktuje żeby rozwijać swoje wypowiedzi. Stałam tak przy nim z prawie zamkniętymi oczami nie reagując zupełnie na jego pocałunki. Chce spać!
-Ej! chyba muszę przestać cie pieprzyć w nocy bo rano w ogóle na mnie nie reagujesz -odsunął się ode mnie i popatrzył poważnie.
-Nie pierdol Harry nie wytrzymałbyś bez seksu dnia-wzruszyłam ramionami wiedząc że mówie prawdę. Harry to maniak ...Nie potrafi sie powstrzymywać, kiedy najdzie go ochota po prostu zaciąga mnie na ubocze i to robi. Osobiście mi to nie przeszkadza bo za każdym razem robi to z czułością i miłością.
-Daj łyka-wyciągnęłam rękę w stronę butelki którą zaraz dostałam.Przechyliłam szklane naczynie i napiłam się. Nagle Hazz trącił mnie w ramie i troche napoju wylało się na mnie. Ciecz spływała po moim obojczyku a potem brzuchu. Spojrzałam na niego ostrzegawczo.
-Wybacz, jednakże to nie może się zmarnować -powiedział i zaczął zlizywać napój z mojej skóry delikatnie ją przy tym całując.
-Ej też chce taką zabawe!-krzyknęłam i przechyliłam butelke w jego stronę przez co cała jej zawartość wylądowała na torsie chłopaka. Zrobiłam odpowiedni manewr tak że teraz to moje usta znajdowały się przy skórze lokowatego. Zjeżdżałam z pocałunkami coraz niżej rozkoszując się ciepłem jego ciała i posmakiem piwa. Zobaczyłam jak pojedyncza stróżka napoju spływa pod materiał bokserek. Cóż...nic nie może się zmarnować.. Przejechałam językiem po jego brzuchu aż do linii bokserek a następnie delikatnie wsunęłam pod nie język. Zsunęłam je lekko ukazując w pełnej okazałości literę V . Zaczęłam wodzić językiem po nowo odkrytym skrawku ciała.
-Lily przestań bo zaraz dojde-zaśmiał się głęboko a ja wyprostowałam się powoli, ocierając się o jego przyrodzenie niby przypadkiem. Pocałowałam go przelotnie w nos i minęłam kierujac się po ręcznik aby się wytrzeć.
-Co dziś planujesz robić?-zapytał siadając przy stole
-Nie wiem, chyba Pezz przyjdzie z Malikem więc -wzruszyłam ramionami
-Zayn nic mi nie mówił że wpadają
-Zapomniał pewnie, mógłbyś skoczyć do sklepu -oznajmiłam przeciągając się
-Boże twój brzuch jest tak seksowny-wymruczał na co ja przechyliłam głowę i pomachałam nią
-To pojedziesz po coś do jedzenia na wieczór?-powtórzyłam pytanie
-Chodź ze mną
-Nieee chce mi sie
-Mi też nie ale z tobą mi sie zachce
-Ide sie ubrać-odpuściłam i ruszyłam do pokoju. Założyłam ciuchy i podciągnęłam rękawy bluzy. Wróciłam na dół. Hazz czekał już ubrany i wypachniony jak zawsze..
***
-Dlaczego nie?-stał przede mną przechylony na prawą stronę z butelką wódki w ręku wielce oburzony.Pomińmy fakt że wykłóca się o tą wódkę już 10 minut....-Hazz weź przestań, nie możesz choć raz posiedzieć trzeźwy?-oparłam się o rączke wózka i patrzyłam na niego znudzonym wzrokiem
-Sugerujesz coś?-wyprostował się i patrzył na mnie wiercąc we mnie dziurę
-Em tak ja coś sugeruje. Może byście łaskawie dzieci zwolnili kolejke-odpowiedział mu zdenerwowany głos jakiegoś faceta za nami. Spojrzeliśmy na niego i równocześnie wybuchnęliśmy śmiechem.
-Odłóż to-powiedziałam stanowczo ale nadal się uśmiechałam
-I nie jesteśmy dziećmi, mam 19 lat-rzucił do niego dziecięcym głosikiem gdy mijał jego wózek. Posłałam mu nieme ''już, cicho'' i zachichotałam. Harry objął mnie ramieniem i odeszliśmy z tego stoiska.
-Widzisz, nie kłóć się ze mną w sklepie-oznajmiłam i puknęłam go w bok
-Sztywniak-wzruszył ramionami.
-Ok to wszystko czy jeszcze coś?-spojrzałam na zawartość naszego wózka. I zaraz sama sobie odpowiedziałam
-Piwo, nie ma piwa-ruszyłam w stronę puszek z napojem.
-No a kurwa mi wódki nie pozwoliłaś wziąć-fuknął oburzony
-Matko, piwo to piwo , jednym sie nie upijesz-wyrzuciłam w górę ręce i pokiwałam głową na jego dziecinade
-Kocham cie-poczułam jego usta na jego policzku na co tylko się uśmiechnęłam i szłam dalej
-Ja, ty, Zayn, Pezz-odliczałam kolejne puszki wkładając je do wózka.
-Ej a Horan?Jest w ogóle w Londynie? Bo Lou i Liam są u rodziców ale Nialla to nie widziałem dwa dni
-Emm nie wiem też sie z nim nie widziałam, zadzwoń czy jest w domu. Może wpadnie-po raz kolejny oparłam się o rączke. Harry wyjął telefon i przyłożył do ucha.
- -No siema, jesteś w domu?
- -Wbijasz? Zerrie będzie
- -No nie, decyduj teraz bo kupujemy piwo-zaśmiał się. OMG jak zwykel blondyn niezdecydowany
- -Okey. 17 u nas
- -No pa
-Przyjdzie-oznajmił chowając telefon a ja wzięłam jeszcze jedno piwo.
-Okey teraz już wszytko-powiedziałam i skierowałam się w stronę kasy. Wyłożyłam wszystko na ladę i zwróciłam się do chłopaka.
-Lokowaty wyskakuj z kasy , ostatnio ja płaciłam-powiedziałam wyciągając ręke. Kasjerka zaśmiała się a Hazz podał mi kilka banknotów i zapłaciłam za zakupy.
-No co, serio ostatnio ja płaciłam-powtórzyłam gdy zobaczyłam jak kiwa głową patrząc na swój portfel.
-Nie no luz-zaśmiałam się i poczochrałam go po włosach
***
-Hej seksi lady!-przywitał mnie szerokim uśmiechem Zayn zaraz w progu.-No siemka, siemka-przytuliłam go
-Aaa Pezz-pisnęłam na widok przyjaciółki pomimo że widziałyśmy się wczoraj. Hah.
-Heejoo-ucałowałyśmy się w policzek i przeszliśmy do salonu. Zayn zaraz rozłożył się na kanapie obok Harrego.
-Cześć Hazzuś-pomachała mu blondynka co odwzajemnił uśmiechem
-Co u was?-zapytałam siadając ale zaraz musiałam znów wstać bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Horanek przyszedł!Otworzyłam drzwi i od razu wyciągnęłam ręce w jego stronę krzycząc:
-Dwa dni bez ciebie!!-przerwałam
-To jak rok bez jedzenia!!-dokończył i zaczęliśmy się śmiać. Kocham tego debila. Serio. Poprzytulaliśmy się i wróciliśmy do pozostałych. Niall przywitał się ze wszystkimi. Wypiliśmy po piwie. Wymieniliśmy sie najnowszymi wydarzeniami z naszego życia uwzględniając wyznanie Nialla :''Robiąc podsumowanie ostatnich dwóch lat mego zacnego życia towarzyskiego nikt nie zrobił mi tak dobrego loda jak Lilly'' przez co dostał po łbie od Hazzy , natomiast ja miałam dziesięć minut polewki. A co do tego....to długa historia. Impreza...I tak wyszło...Było minęło. Teraz to raczej wspomnienie które wywołuje śmiech. Chłopaki pograli w Fife a my zrobiłyśmy pizze. Około 24 towarzystwo się rozeszło i a ja z Harrym poszliśmy spać.
10 KOMENTARZY=NOWY IMAGIN :)
czwartek, 2 stycznia 2014
INFO
Hejka wszystkim po świętach! Tak więc przez tą całą przerwę troche sobie myślałam o tym blogu i : Czy jest sens pisać imaginy tutaj dalej skoro komentują cztery osoby...DOKŁADNIE 4 :) Te które informuje na TT.....Więc....cóż może Wy byście jakoś poleciły tego bloga (hah jeśli sie nadaje do polecania ) na TT czy może i siebie na blogach (jeśli macie) nw na asku? Jeśli nie to okey, luzik.
No i tak własnie myślałam i daje sobie tydzień na rozgłoszenie bloga :) Będę spamowała wszędzie haha
ALE WIECIE CO JEST NAJGORSZE? ŻE W TYM MIESIĄCU WESZŁO TU 420 OSÓB.....SKOMENTOWAŁY -CZTERY.............OK , FAJNIE NIE?
Od następnego imagina wprowadzam zasadę, na początek :
No i tak własnie myślałam i daje sobie tydzień na rozgłoszenie bloga :) Będę spamowała wszędzie haha
ALE WIECIE CO JEST NAJGORSZE? ŻE W TYM MIESIĄCU WESZŁO TU 420 OSÓB.....SKOMENTOWAŁY -CZTERY.............OK , FAJNIE NIE?
Od następnego imagina wprowadzam zasadę, na początek :
10 KOMENTARZY=NOWY IMAGIN
Subskrybuj:
Posty (Atom)




